Sprzedaż nieruchomości, Wiadomości

Z czego mogą wynikać dalsze wzrosty cen mieszkań?

0 51

Według najnowszego indeksu cen nieruchomości, który został przygotowany dla „Pulsu Biznesu” i portalu Bankier.pl, widoczne jest wyhamowanie trendu wzrostowego. Indeks cen przedstawia kształtowanie się cen transakcyjnych nieruchomości w Polsce w oparciu o wiarygodne dane pochodzące głównie z aktów notarialnych, zgromadzonych w Bazie Cen Cenatorium. Liczy się go osobno dla całego kraju, dla największych miast Polski, a także dla Warszawy. Wszystkie te wskaźniki są wyższe: dla całej Polski o 0,30 pkt. w stosunku do sierpnia, dla największych miast o 0,34 pkt. a dla Warszawy – o 0,49 pkt.

W latach 2005-2017 więcej niż połowa nowych budynków mieszkaniowych powstawała w sześciu największych polskich miastach: Warszawie, Krakowie, Trójmieście, Wrocławiu, Poznaniu i Łodzi. W tej chwili to ok. 34 proc. Deweloperzy coraz częściej decydują się przenosić swoje inwestycje do mniejszych miast, jak wynika z analiz Cenatorium. Rynek pierwotny rozwija się dynamicznie w takich miastach jak Lublin, Białystok, Katowice czy Kielce, gdzie ceny gruntów są znacząco niższe, a konkurencja mniejsza.

Eksperci twierdzą, że zauważalne spowolnienie wzrostu cen nieruchomości jest chwilowe. Będą one nadal rosły, bo popyt ciągle jest wysoki, a oferta niewystarczająca. Do tego dochodzą inne powody – brak nowych wolnych gruntów pod zabudowę, większy udział kosztów gruntu w ogólnych kosztach całej inwestycji, co przekłada się na marżę, ale także wzrost cen materiałów budowlanych, paliwa, czy nowe przepisy budowlane. Zgodnie z nowymi warunkami technicznymi, obowiązującymi od początku 2021 r., budowane mieszkania muszą być bardziej energooszczędne. W przygotowaniu są regulacje dotyczące ograniczeń emisji gazów cieplarnianych, którą trzeba będzie ograniczyć do 2030 r. o 55 proc. Deweloperzy będą musieli wziąć pod uwagę nowe rozwiązania, jak np. zagospodarowywanie tzw. szarej wody (wykorzystanej już raz w gospodarstwie domowym, ale zdatnej do oczyszczenia w zamkniętym obiegu i nadającej się do ponownego użycia, np. do spłukiwania toalet), retencja wód opadowych oraz większy udział zieleni w nowych inwestycjach, w celu zmniejszenia parowania wód gruntowych. To wszystko podwyższy koszty realizacji nowych inwestycji, ale także utrzymania starszych budynków, które nie są tak energooszczędne, a które będzie trzeba dostosować do nowych standardów.

Fundusze inwestycyjne przejmą najprawdopodobniej część rynku, wypychając z niego sporą grupę klientów indywidualnych, których nie będzie stać na zakup mieszkań. Staną się one bowiem dobrem inwestycyjnym, przedmiotem obrotu na rynkach finansowych, co także nie pozostanie bez wpływu na ceny.

Zostaw komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany. Wymagane pola są zaznaczone *