Wprowadzony w ramach Polskiego Ładu program gwarancji kredytowych ma wejść w życie z początkiem przyszłego roku. Na podstawie przedstawionych założeń programu, eksperci HRE Investments sprawdzili, jaka część mieszkań obecnie przeznaczonych do sprzedaży spełniłaby jego wymagania. Okazuje się, że gdyby program działał już dzisiaj, w miastach wojewódzkich kwalifikowałaby się do niego jedna trzecia mieszkań.
Program, o którym mowa, ma umożliwić zakup mieszkania osobom, które mają zdolność kredytową, ale nie są w stanie odłożyć wystarczającej sumy pieniędzy na pokrycie wkładu własnego. Wkład własny zastąpić ma udzielona przez państwo gwarancja kredytowa w wysokości do 100 tys. zł. Z programu będą mogły skorzystać osoby do 40. roku życia – małżeństwa, osoby samotnie wychowujące dzieci oraz część osób niepełnosprawnych. Jeśli zaś chodzi o nieruchomości, które będzie można nabyć ze wsparciem programu, obowiązywać będą określone w ustawie limity cen.
Wiele wskazuje na to, że limity kwalifikujące mieszkania do wsparcia, będą obliczane w podobny sposób, jak miało to miejsce w przypadku programu „Mieszkanie dla młodych” czy „Mieszkanie na start”. Oznacza to, że podstawą do wyznaczenia limitu cenowego będzie średnia arytmetyczna z ostatnich 2 odczytów wskaźnika przeliczeniowego kosztu odtworzenia 1 mkw. powierzchni użytkowej budynków mieszkalnych. Następnie kwota ta przemnożona zostanie przez 1,3 dla mieszkań z rynku pierwotnego i 1,2 dla mieszkań z rynku wtórnego. Wskaźniki odtworzeniowe ustalane są przez wojewodów zgodnie z wytycznymi ministerstwa oraz na podstawie danych GUS dotyczących średnich kosztów budowy mieszkań w budownictwie wielorodzinnym. Zwykle są to niestety dane sprzed kilku lat, a więc są oderwane od aktualnych cen mieszkań.
Gdyby program już działał, to na podstawie średniej ceny wyliczonej dla wszystkich miast wojewódzkich, na rynku pierwotnym do objęcia wsparciem kwalifikowałoby się ok. 35 proc. ofert zamieszczonych na najpopularniejszych portalach nieruchomości, a wśród mieszkań z rynku wtórnego kryteria cenowe spełniałoby blisko 31 proc. ofert. Jeśli jednak przyjrzymy się sytuacji na poszczególnych rynkach, okaże się, że są miasta, w których znalezienie oferty spełniającej kryteria nie będzie stanowiło problemu, jak i takie, w których będzie to bardzo trudne. Najwięcej ofert spełniających limity cenowe znajdziemy w Gorzowie Wielkopolskim, Zielonej Górze, Opolu, Bydgoszczy i Olsztynie. Sytuacja wygląda dosyć dobrze również w Rzeszowie, Kielcach i Białymstoku. Z kolei w Krakowie, Szczecinie i Lublinie jedynie kilka procent ogłoszeń, zarówno mieszkań nowych, jak i z drugiej ręki kwalifikowałoby się do objęcia programem.
Chociaż rząd zapowiada, że limity cen będą korygowane o rosnące koszty budowy, najkorzystniejszym rozwiązaniem dla kupujących planujących skorzystać z programu byłoby wprowadzenie limitów opartych o faktycznie ceny, jakie płaci się za mieszkanie w danym regionie, powiecie, czy gminie.
-
-
Jak zmieni się rynek nieruchomości do 2040 r.?
26 lutego 2026 -
Czym jest miasto 15-minutowe?
23 lutego 2026 -
Nowe domy od deweloperów coraz mniejsze
19 lutego 2026 -
Planowana ustawa ma ułatwić życie klientom deweloperów
16 lutego 2026
-
Klauzula waloryzacyjna w umowie deweloperskiej
16 maja 2022 -
Dlaczego warto kupić segment w szeregowcu?
5 marca 2021 -
Tokenizacja nieruchomości
5 stycznia 2022 -
Zielona ściana w lobby Generation Park Y
16 lipca 2021 -
Inwestycja Oaza Mokotów w Warszawie
9 marca 2021
-
-
Mniej kredytów hipotecznych wskutek pandemii
11 stycznia 2021 -
Ustawa “lokal za grunt” bez poprawek
14 stycznia 2021 -
Znowu więcej mieszkań za gotówkę
18 stycznia 2021 -
Decyzje administracyjne opóźniają działania deweloperów
21 stycznia 2021
Zostaw komentarz