Aspekty prawne, Wiadomości i statystyki

Mija rok od specustawy mieszkaniowej

0

W sierpniu minął rok, odkąd weszła w życie tzw. specustawa mieszkaniowa (inaczej zwana lex deweloper). Jej pierwotna misja miała na celu zrewolucjonizowanie rynku nieruchomości, jednak wywoływała sporo kontrowersji. Jak można ocenić jej skuteczność na przestrzeni minionego roku?

Specustawa mieszkaniowa w założeniu miała uprościć i skrócić procedury administracyjne wymagane w celu uruchomienia inwestycji mieszkaniowych. Miała również na celu efektywniejsze i szybsze wprowadzenie programu Mieszkanie plus na szerszą skalę.

zolnierek/bigstockphoto.com

Głównym założeniem specustawy było odejście od konieczności zdobycia decyzji o warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu na rzecz pozyskiwania pozwoleń na budowę na podstawie gminnej uchwały o lokalizacji inwestycji mieszkaniowej. Związane to było z powszechnie występującym deficytem planów zagospodarowania przestrzeni. Ponadto lex deweloper miała za zadanie przywrócenie obrotu gruntami rolnymi położonymi w obrębie miast na cele budownictwa mieszkaniowego, przy automatycznym, bezpłatnym ich odrolnieniu. Wcześniej analogiczne działania nie były możliwe ze względu na istnienie ustawy o kształtowaniu rozwoju rolnego.

Czy cele zostały osiągnięte?

Po roku od wprowadzenia wszystko wskazuje na to, że specustawa mieszkaniowa niestety się nie sprawdza. Cały szereg samorządowców, urbanistów, architektów i aktywistów unika realizacji założeń zawartych w akcie prawnym i zgłasza swoje obawy w związku z możliwościami niekontrolowanej ekspansji terenów przez deweloperów, bez zachowania systemu planowania przestrzennego. Władze gminne wykorzystują więc możliwości nadane im przez ustawę i często odrzucają wnioski o zabudowę danych terenów składane przez deweloperów.

Od początku w założeniach ustawy znajdowały się zapisy o rygorystycznych standardach urbanistycznych, które trzeba spełnić chcąc rozpocząć budowę nieruchomości mieszkaniowych w danym miejscu. Co więcej, ustawa dopuszcza możliwość podwyższania tych standardów we własnym zakresie przez gminy. Chodzi między innymi o dostęp do drogi publicznej, sieci wodnokanalizacyjnej i elektrycznej oraz odległość od przystanków komunikacji publicznej czy szkół i przedszkoli. W tym ostatnim przypadku konieczne było też spełnienie standardów liczebności planowanych przyjęć dzieci z danego osiedla do placówek edukacyjnych znajdujących się w pobliżu, co musiało zostać poświadczone przez wójta lub burmistrza. Uzyskanie takiego zaświadczenia w większości przypadków było niemożliwe.

Co ciekawe, z czasem okazało się, że wspomniane przepisy są niezgodne z prawem oświatowym i w nowelizacji ustawy zapis o odległości od przedszkola i liczebności dzieci został wykreślony. Nie zrewidowało to jednak żadnych zapisów w niej zawartych.

Ustawa okazała się nie w pełni udanym dokumentem prawnym, który nie spełnił swoich pierwotnych zadań – nie przyspieszył procesu przeznaczania gruntów rolnych pod budownictwo nieruchomości i okazał się trudny w realizacji. Jego dalsze funkcjonowanie także nie napawa optymizmem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, pola wymagane są oznaczone *